Naturalne uwarunkowania rozbudowy Lublina - Romuald Dylewski - fragment relacji świadka historii [TEKST]
Jeżeli w Lublinie przed wojną było sto dwadzieścia tysięcy mieszkańców, to ludność była stłamszona, zgnieciona, te wszystkie dzielnice żydowskie, które nabijały tę ilość ludności, były straszliwie zgniecione, było straszliwe zagęszczenie tam. To było bardzo zwarte miasto, na przykład ulica Lubartowska – tam roiło się od ludzi. Były oczywiście eleganckie dzielnice, tylko było ich niewiele. Po wojnie zostały ustanowione jakieś standardy powierzchni na mieszkańca, czyli pewna racjonalizacja, i były wobec tego wymagania, że trzeba budować wielkie dzielnice, bo po prostu mieszkańcy Lublina nie zmieszczą się na tym starym miejscu. Jak przyjechałem [do Lublina], to ten płaskowyż centralny był już właściwie zabudowany, bo Aleje Racławickie, wszystkie takie dziury, plomby, to już było...
CZYTAJ DALEJ