Pochody pierwszomajowe, Partia i święta w pracy - Witold Karpiński - fragment relacji świadka historii [TEKST]
Jak byłem takim już starszym pracownikiem, to zacząłem się tak trochę stawiać. No i kiedyś, przed 1 majem, zebranie, masówka, wiec, i że idziemy na pochód. - „Tak, wszyscy idziemy, oczywiście”. Ale po zebraniu, już w pokoju, kilku nas jest i wołam: - „Ty! Idziesz na pochód?” - „Tak, idę”. - „Ty idziesz?” - „Tak, idę”. Wszyscy idą. - „Dobra, dawać tu po dychu, kupimy pół litra. Ja tu zamknę w szafce, rano przyjdziemy, to wypijemy i pójdziemy na pochód”. I rzeczywiście, przyszli wszyscy. Co to na pięciu - to po łyku i nie ma. I tyle, i pochód się skończył. Po prostu dalej nie poszli. Trybuna była na Placu Litewskim. To gdzieś jakimiś bocznymi ulicami prowadzili na Aleje Racławickie, i stamtąd wypuszczali. No i w końcu jeden z moich kolegów,...
CZYTAJ DALEJ