Bony, dolary i Pewexy - Witold Karpiński - fragment relacji świadka historii [TEKST]
Najbardziej mnie wkurzyło kiedyś to, że żeby kupić kawałek wędliny, a miałem imieniny, czy coś, to stałem [długo] w jakimś sklepie, już nie pamiętam, gdzie to było. No, wreszcie kupiłem, ale zbuntowałem się. Sami sobie na 1 maja chodźcie - i od tamtej pory, jak było 1 maja, tośmy jechali z żoną na pochód, owszem - do Nowego Targu, na Turbacz albo do Doliny Kościeliskiej. No i to był pochód. Pierwsza lodówka taka, malutka, to nie sprężarkowa była, tylko absorbcyjna. Nawet niespecjalnie można było ją kupić. Ale to maleństwo było, niektórzy twierdzą, że bardziej grzeje jak chłodzi, bo każda lodówka trochę grzeje pomieszczenie. A telewizor kupiłem najpierw czarno-biały, Zefir. Ale potem pokazały się ruskie. Były Pewexy, ale albo dolarami, albo bonami [trzeba było] płacić. Okazało się, że polska...
CZYTAJ DALEJ