Po wyzwoleniu były kursy dla analfabetów - Zdzisław Suwałowski - fragment relacji świadka historii [TEKST]
A druga sprawa, że była taka sytuacja, że na warsztacie jak było dziesięciu, nawet więcej, dwunastu ludzi, to nas młodych było czterech, czy pięciu, a reszta tych starych, to byli, chyba dwóch czy trzech samouków, a reszta analfabeci. I oni chcieli po prostu uzupełnić jakimiś troszkę mądrzejszymi ludźmi, którzy umią czytać i pisać, bo były kursy dla analfabetów. Po wyzwoleniu w [19]44 czy w [19]45 potworzyli przy szkołach kursy dla analfabetów. Nieważne ile lat miałeś. Nie można było obsadzić nawet najprostszych stanowisk, bo ludzie nie umieli czytać i pisać. Do tego stopnia, że w garbarni pracowało dwóch braci o nazwisku Dziedzic, obaj leżą na Unickiej pochowani. To ten starszy, Stanisław, to jeszcze jeszcze. A drugi, Andrzej, to jemu specjalną wypłatę musieli robić, w tym sensie, że jak była...
CZYTAJ DALEJ