U mnie na lekcji musiała być cisza - Amelia Sawa - fragment relacji świadka historii [TEKST]
Dla nas [jako dzieci] nauczyciel, to była świętość. "Hhhh! Pani idzie, pani!" Cisza. Jak pani wchodziła, to ani słóweczka, oddechu nie było słychać. Pani spokojnie rozkładała dziennik, wyczytała i spokojnie lekcje prowadziła. A dzieci nawet nie drgnęły. Siedziałam w drugiej ławce, pani mnie posadziła nawet z Żydówką, dlatego, że ja byłam dziewczyna taka spokojna. Żywioł byłam do innych czynów - byłam harcerką bardzo żywotną. A tak, to nie. Ale za to chłopcy Żydziaków, to bardzo jakoś nie lubili. Jak już uczyłam w [szkole nr]17, była sytuacja, że pan dyrektor nie wiedział, co ja robię na lekcji, że jest taka cisza. I pani woźna mi mówiła: "Pan dyrektor podsłuchiwał panią dzisiaj". Co się tam dzieje, że tam cisza jest? Bo u mnie na lekcji musiała być...
CZYTAJ DALEJ