Praca w szkole i tragedia tonących dzieci - Amelia Sawa - fragment relacji świadka historii [TEKST]
Pracowałam w szkole na Czwartku, potem pracowałam w szkole nr 17, przy Cukrowni. Miałam bardzo miłe wspomnienia, ale to wszystko co miłe [szybko się skończyło], prysł cały czar, bo mieliśmy nieszczęście w szkole. Zbliżało się lato, ale była [jeszcze] wiosna, i przed końcem roku szkolnego dzieci wybierały się na wycieczkę do Nałęczowa, Kazimierza i Puław. Ja zawsze byłam tak jakby na etacie do wyjazdów , pani dyrektor chętnie mnie wysyłała z grupą, żebym pojechała, bo wiedziała, że doniańczę i będzie dobrze. Natomiast tym razem pani dyrektor powiedziała: "Pani Amelio, pani zawsze jeździ, zmienimy tym razem na kogoś". I pojechała pani od historii, która odchodzić miała już na emeryturę, i taka druga pani. Pierwszy raz nie pojechałam ja. Pani dyrektor była żoną dyrektora cukrowni. Starsza...
CZYTAJ DALEJ