Postanowiłem ewakuować się z Połczyna i wrócić do Lublina - Leszek Szczepański - fragment relacji świadka historii [TEKST]
Pojechaliśmy do Połczyna. Tam jest takie sanatorium, lekarzy [potrzebowali], dali jeden etat w sanatorium, drugi w szpitalu, trzeci w poradni, tak że miałem tych godzin prawie 25 na dobę. I codziennie o godzinę wcześniej wstawałem, żeby to nadrobić. Tak to mniej więcej wyglądało. Ciekawe, to niby laboratorium, a robiło się tylko morfologię, OB, analizę moczu i nic więcej. Elektrokardiografu nie było jeszcze, wtedy pierwszy kupiliśmy. Uczyłem się tam EKG, potem kolegów uczyłem. Ale już do Szczecina jeździłem. Ponad tysiąc kuracjuszy co miesiąc. Do tego szpital duży, ponad pięćdziesiąt łóżek, ordynator, który nie przychodził na oddział, ponieważ był dyrektorem, poza tym był ginekologiem, chociaż kazał sobie wpisać internista, ponieważ tak robiono specjalizację. Potem był krótko jakiś ordynator, to było...
CZYTAJ DALEJ