Studia zaczynało sto osiemdziesiąt osób, ale później była selekcja - Marek Żmigrodzki - fragment relacji świadka historii [TEKST]
Miałem takiego kolegę Stasia Strachowskiego, ze wsi był, ale taki samorodek, inteligent. Uczyłem się z nim do wszystkich egzaminów, całe sesjeśmy walczyli razem. On później zginął. Wracał po przyjęciu jakimś na LSM-ie, chuligani pchnęli go, głową uderzył o rant, wzięli go do pogotowia. Zamiast go przytrzymać i tak dalej, odesłali go do domu, a rano był już sztywny. On był na prawie, zrobił doktorat z prawa administracyjnego. Na swój sposób wybitna była Wanda Wójtowicz, miała pseudonim później „krwawa Wanda”, bo oblewała tak studentów. Była wymagająca bardzo, tak bym to nazwał. Upamiętniła się dlatego, że mój syn u niej oblał. Miał prawie same piątki na prawie, a tylko u Wandy oblał. No, przecież profesor ma prawo oblać, nie mam do niej żalu. Ona była starsza od nas, bo historię wcześniej...
CZYTAJ DALEJ