Często chodziliśmy w plener - Stanisław Bałdyga - fragment relacji świadka historii [TEKST]
Nauczyciele często zabierali nas w plener. Ze szkoły szło się na łąki. Jak się wychodziło z ulicy Lubartowskiej, jeszcze przed ulicą Dolną 3 Maja, znajdował się niewielki staw. Tam leżały poprzewracane grube stare wierzby. Często przychodziliśmy nad staw z [Henrykiem] Zwolakiewiczem. Siadaliśmy na tych drzewach i rysowaliśmy. Oczywiście chodziliśmy też po całym Starym Mieście. Rysowaliśmy podwórka. Piękne, brudne, ale dla nas ciekawe. Wtedy było tam bezpiecznie. Chociaż jak w szkole wieczorami odbywały się zabawy, to trzeba było zgłosić to milicji. Milicjanci stali wtedy wzdłuż ulicy Grodzkiej. Chodziło o to, że kawalerowie zaczepiali nasze dziewczyny, koleżanki. Ale to były takie zaloty. Rodzice przyjeżdżali po swoje dzieci....
CZYTAJ DALEJ