Usługi obnośne - Stanisław Bałdyga - fragment relacji świadka historii [TEKST]
Pamiętam faceta, który reperował parasolki. Przychodził chyba z ulicy Lubartowskiej. Miał plecak i zbierał parasolki. Krzyczał: „Parasolki reperuję, parasolki” Dzieci mówiły, że to Żyd. Może tak było, nie wiem. Ale tak się mówiło. To była duża, charakterystyczna postać. Taki parasolkarz. Był człowiek, który chodził i ostrzył noże. Przychodził, dzwonił –uderzał w metalowy pręt, który dawał odpowiedni dźwięk –i krzyczał: „Noże ostrzę” Miał takie specjalne kółko. My, dzieci, wybiegaliśmy i patrzyliśmy, jak je ostrzy. Oczywiście maszynki do mięsa też były ostrzone. On często przechodził. To było na porządku dziennym. Byli jeszcze tacy, którzy przychodzili i naprawiali dziurawe wiadra albo garnki. Robili to na miejscu. Ale jeżeli dziury były duże i musieli wstawić całe dna, to garnki...
CZYTAJ DALEJ