Lubelskie kina - Stanisław Bałdyga - fragment relacji świadka historii [TEKST]
Wtedy było sporo kin. W ratuszu mieściło się kino „Ratusz” w policji na ulicy Narutowicza „Gwardia” W cukrowni zaś „Kryształ” Do kina chodziło się też do Domu Żołnierza. W tym budynku była też operetka. Rodzice chodzili na operetkę, a ja do kina. To kino nazywało się chyba „Grunwald” W miejscu, gdzie rzeka wpływała pod ziemię, były schodki, którymi wychodziło się na ulicę Lubartowską. Wtedy stała tam hala sportowa. Grali w niej koszykarze. Mieliśmy wtedy dwie pierwszoligowe drużyny –Start i Lubliniankę. Jak byłem dzieckiem, to chodziłem na mecze. Właziliśmy gdzieś przez jakieś dziury. Tam znajdowało się też kino „Koziołek” gdzie wyświetlano pierwsze kolorowe filmy panoramiczne. „Mściciel z Laramie” „Krzyżacy” To była dość duża hala. Stały fotele i krzesła porobione w takie...
CZYTAJ DALEJ