Skład lodu na Wieniawie - Stanisław Bałdyga - fragment relacji świadka historii [TEKST]
Było jakieś przedsiębiorstwo, które na stawach cięło lód i składało z tego ogromne pryzmy. Stały tam ogromne dwie, trzy wielkości stodoły. Wszystko było przysypywane trocinami. W lecie też to stało. Chodziliśmy tam, kopaliśmy, robiliśmy dziurę w trocinach i wyjmowaliśmy kawałki lodu. Na ulicy Snopkowskiej, na rogu, stała mała fabryczka. Zbudowana z czerwonej cegły, z oknami z dużą ilością szprosów. To były dość duże okna, które składały się z małych szybek. Nie wiem, co tam było, może jakiś kowal. Nie pamiętam. W tamtym czasie stamtąd wyjeżdżały samochody albo fury (właściwie nie tyle fury, co pojazdy konne). Latem ładowano do nich lód i go zabierano. Prawdopodobnie (tak się domyślam) albo wożono go do szpitali, albo używano w gastronomii. Tego lodu było dużo. Zabierano go stamtąd...
CZYTAJ DALEJ