Chwytanie roju pszczelego - Józef Szewczyk - fragment relacji świadka historii [TEKST]
Jak się matka druga wylęzie, dwie matki, albo nieraz i zarzucą na trzy matki, to na jedną zamkną czy co. Matka jak się wywięzują, jak jest silny rój, to zabirają pszczoły i idą w rój, silny rój. Jak siedzą gdzieś na gałęzi, to wodą się ich zleje, wodą ich trzeba skropić. Trzeba brać sitko, i rękawice, i to do rojnicy strząchnąć. I matka jak już wlozie do rojnicy, to idą te wszystkie pszczoły do rojnicy. I bierze się rojnica i do ula się wysypie. Jak jedna rójka przyszła, na jabłonce siadła, a ja nie mógł wlość, to syn po drabinie, na drabinę, skropił ich, i później gałąź my nachylili, zrzucił do rojnicy. A pszczoły na gałęzi są, na jabłonce. Ale patrzę, idą po kolei. O jest, matka jest w rojnicy, to walą tu do rojnicy....
CZYTAJ DALEJ