Moje szkolne popisy - Dariusz Machnicki - fragment relacji świadka historii [TEKST]
Szkoła muzyczna mieściła się przede wszystkim w mieszkaniach prywatnych nauczycieli. Ale również w gmachu teatru, który wynajmował różne salki na różnych piętrach szkole muzycznej. Szkoła muzyczna miała dostęp do sali koncertowej, która na codzień była teatrem. I tam odbywały się popisy. To była taka śmieszna rzecz, że z kancelarii szkolnej, wychodziło się bezpośrednio na estradę. Pamiętam swój pierwszy popis, kiedy byłem ubrany w buty, [które miały] własnoręcznie przeze mnie przywiązane drutem podeszwy do przyszw. Góra, to są przyszwy, a to jest zelówka. Zelówka była przeze mnie kunsztownie obwiązana drutem, ponieważ byłem z rodziny bardzo biednej. Spodnie, to były stare spodnie marynarskie, które ojciec mi przysłał z Gdyni, z Gdańska, bo tam mieszkał. Zaraz powiem troszkę o ojcu. I stara bluza...
CZYTAJ DALEJ