Stołeczek

Aneta Kozyra

Nazywam się Aneta Kozyra. Studiuję w Lublinie. Przeprowadziłam się tutaj siedem lat temu na studia. To była filologia polska, potem zaczęłam jeszcze studiować historię sztuki, a teraz jestem na doktoracie z literaturoznawstwa.

 

 

 

 

 

 

 

Stołeczek zrobił dla mnie mój tata, który lubi drewno. To jest jedna z nielicznych osób, które znam, o których można powiedzieć, że “jara się drewnem”. I właśnie zrobił ten stoliczek dla mnie. Taki mały stołeczek, bo ja wtedy byłam mała. Pamiętam jak go przyniósł do domu. Stołeczek kojarzy mi się przede wszystkim z siedzeniem na budowie, szczególnie przy robieniu dachu już jak było tak wysoko na tym stropie, gdzie jest teraz strych. I właśnie tam najczęściej Panu Andrzejowi opowiadałam o różnych rzeczach. Najczęściej to były właśnie wierszyki, albo opowiadałam o tym co tam się działo w przedszkolu porzeczkowym. Bo wymyśliłam sobie, że krzaki porzeczek rosnące przed moim domem, to są ławki szkolne, liście to kartki z zeszytu, a patyczki, to długopisy i ołówki. Codziennie tam chodziłam i udawałam, że zapisuję te wszystkie wierszyki, które znałam, a potem wracałam do domu z mojego wymyślonego przedszkola. Ten stołeczek jest u nas w domu do tej pory. Widać, że jest już stary. Drzewo już bardzo pociemniało, ale jeszcze siadam czasem na nim, najczęściej jak w lecie robimy z mamą jakieś przetwory, to wtedy siadam na tym stołeczku, żeby na przykład przebierać fasolkę albo drylować wiśnie. Wybrałam ten stołeczek chyba dlatego, że on towarzyszył domowi od jego początków i to jest jeden z przedmiotów, które pamiętam od wczesnego dzieciństwa, to jest przedmiot, który był gdzieś ze mną od zawsze i jest to tej pory w zasadzie.