Kolory oczu

Prezentujemy zdjęcia i wypowiedzi osób niewidomych i niedowidzących z Ośrodka Szkolno-Wychowawczego dla Dzieci i Młodzieży Słabowidzącej w Lublinie. Uczestnicy projektu opowiedzieli nam o swoim świecie, o tym jak go widzą, mimo że nie patrzą lub nie mają oczu.

Realizacja projektu: Alina Bąk.

 

Zielone oczy


PATRYCJA

Mam 12 lat. Jestem z Wygody, koło Kurowa. Mam zielone oczy.

Od dziecka widziałam, ale teraz już nie. Właściwie to na jedno oko nie widzę, a na drugie tak trochę. Widzę pół Weroniki - mojej koleżanki, pół jej łóżka, pół moich rzeczy. Najtrudniejsze dla mnie było ubieranie się i zabawa. Z czytaniem nigdy nie miałam problemów. W Lublinie jestem od 7 roku życia. To miasto od początku kojarzy mi się z kolorem czerwonym, bo wszędzie są bloki i ulice. Chciałabym mieszkać właśnie w bloku, na 10 piętrze, żeby widzieć wszystkie widoki, żeby widzieć. Mam też marzenie, marzę o normalnej szkole, żeby pójść do Kurowa.

 

 


MARYSIA

Mam 16 lat. Jestem spod Bychawy. Mam zielone oczy.

Mam wadę wzroku i nie widzę z daleka. Mimo tego pomagam osobom niewidomym, z którymi mieszkam. Wcześniej byłam w zwykłej szkole i dobrze się tam czułam, ale nie radziłam sobie za bardzo. Tu też czuję się dobrze, bo mam koleżanki.

W Lublinie jestem od 2 lat i Lublin kojarzy się mi ze śmiechem, bo na około ludzie są uśmiechnięci, życzliwi, nie wszyscy, ale część z nich. Lublin to kolor zielony, bo jest tu dużo zieleni. Czasami czuję się szczęśliwa. Pamiętam jak bardzo byłam szczęśliwa, gdy jeździłam na koniu.

 

 


EWA

Mam 16 lat. Jestem z okolic Janowa Lubelskiego, z Kocudzy Górnej. Mam zielone oczy.

Od małego widziałam, ale jak zachorowałam przestałam. Miałam wtedy 3 latka. Początki były bardzo złe, nie mogłam się przestawić na to, że nie widzę. To było trudne, bo musiałam się nauczyć kierunków, góra, dół, lewa, prawa, przyrządy. Najtrudniejsze to było nauczyć się matematyki w brajlu i liczenia. Na początku miałam problem z włosami, nie umiałam sobie związać sama, tak jak się to normalnie robi. Nie mogłam sobie gumką tak zrobić, jak to się robi i zapleść warkocz. Ale teraz już umiem. Ludzie myślą i pytają, jak ja w tej ciemności żyję, jak sobie radzę, ale dla mnie ciemność czy nie, to dla mnie nie istnieje, nie ma więc problemu. Oni nie mogą sobie tego wyobrazić. Jak byłam malutka to wszystko widziałam, ale teraz już nie pamiętam tego, co widziałam. Gdybym mogła widzieć, chciałabym zobaczyć cały świat, po prostu świat. Chciałabym poczuć kolory i krajobrazy. Ludzie mniej mnie ciekawią. Kiedyś marzyłam, by pojechać do Turcji, bo tam nigdy nie byłam. Chciałam zwiedzić cały świat dookoła. I tak się zastanawiam, gdzie jest ten początek, a gdzie koniec świata. Tu już byłam, tu i tu, no i gdzie jeszcze można? No chyba musi być jakiś początek i koniec...

Jestem w Lublinie od piątej klasy. Na początku było mi ciężko, bo osoba niewidoma musi się zapoznać z miejscem. Jak kolega pokazywał mi szkołę, to czułam, że się do góry nogami przewraca, ale już jak się nauczyłam, to wszystko się poukładało, bo tu już jest taki nasz drugi dom jednym słowem. Ale nie planuję tu być na stałe, bo planuję wszędzie kątki pozwiedzać, gdzie tylko się da, dookoła świata.

Kiedyś byłam w masowej szkole i niektórzy uważali, że jestem nie taka, jak powinnam być, że nie należę do tego towarzystwa, powinnam być na boku... brzydkie słowa mówili - uwaga idzie ślepota. Nie miałam wtedy odwagi i nie wiedziałam, jak to sobie poradzić, teraz już tak nie jest. Jak tu przyszłam to się odwagi nauczyłam i sama sobie załatwiam różne sprawy i też chorej siostrze pomagam. Kiedyś ona mi pomagała, teraz jest odwrotnie, teraz ja jej mówię, że trzeba być odważną! I siebie wspieramy. Kiedy chodziła też była odważna, teraz nie chodzi, tylko z pomocą drugiej osoby. Ona jest moimi oczami, a ja jej nogami. Rodzice tez pomagają, ale czasami są takie sprawy, że lepiej z siostrą porozmawiać. Jak z siostra się porozmawia to jest lepiej. Mogę powiedzieć, że moje marzenia się spełniają. Chciałam się nauczyć pływać, jeździłam na turnusy do Krakowa i okazało się, że mogę pływać i popłynęłam. Wzięłam udział w zawodach i zajęłam 8 miejsce. Bałam się, ale trzeba przełamać ten lęk, żeby coś osiągnąć w życiu, żeby spełniać swoje marzenia.


PATRYK

Mam 11 lat. Jestem z Radzynia Podlaskiego. Nie mam oczu i nie widzę. Moje oczy były zielone. Drugie oko straciłem w 2012 roku. Wcześniej widziałem telewizor, kwiatki, ściany, papugę, lato, grę, zwierzęta, kury, kogutki, kaczki, kota, domki, oborę, gołębie i ogród. Już w sumie zapomniałem wiele, co widziałem, bo tylko 8 lat widziałem. Zawsze marzyłem, żeby mieć pokój, własny pokój, bo w starym domu było mało miejsca. Było pięcioro dzieci i rodzice i wszyscy mieszkaliśmy w jednym pokoju. Teraz rodzice mi bardzo pomogli i zrobili mi pokój, ale już go nie widziałem. Jest w nim biurko, łóżko, szafki, pufy i fotel.

Jak przestałem widzieć, to przestałem chodzić do normalnej szkoły. Widziałem kolegów, koleżanki widziałem, Pana, tablice i pisałem na kartce papieru, a teraz proszę, nic nie widzę i piszę na maszynie.

Najbardziej szkoda mi oczu, jakoś nie mogę sobie tego wyobrazić. Tak lubiłem patrzeć na wszystko, na całą ziemię. Zawsze jak było lato, brałem koc, kładłem się na siano i patrzyłem na niebo. Teraz już tak nie ma. Jest inaczej. Teraz wychodzę na dwór, na schody i sobie myślę, że dzień jest żółty, no i tak sobie myślę.

  

BRĄZOWE OCZY


WERONIKA

Mam 15 lat. Jestem z okolic Skierbieszowa. Mam brązowe oczy. Od urodzenia mam wadę wzroku. Jako dziecko jakoś sobie radziłam, bo pomagali mi rodzice. Wolę jak mi ludzie pomagają. Czuje się bezpieczniej, gdy mnie ktoś prowadzi za rękę. W poruszaniu się pomaga mi dźwięk, bardziej niż kształt. Mam marzenie, żeby lepiej widzieć, ale wiem, że operacja się nie uda. Bardzo lubię rysować, mam całą teczkę swoich prac. Zbieram swoje rysunki. Może mogłabym być malarką...

 

 

 

 


KLAUDIA

Mam 15 lat. Jestem z Białej Podlaskiej. Mam brązowe oczy. Nie widzę od dziecka. Czuję się z tym normalnie, jak normalny człowiek, tylko nie widzę. Nie ogranicza mnie to. Moje koleżanki i siostra zawsze mnie oprowadzały i nigdy mnie nie pytały czemu nie widzę. Widzę światło, jasność, a Lublin właśnie kojarzy mi się z jasnością. Na co dzień jest rożnie. Po szkole chodzę sama, ale po placu zabaw czy po dworze to z kimś. Uczę się chodzenia z laska, ale jeszcze nie umiem. Jak jestem w jakimś nowym miejscu, to najpierw łapię dźwięki, a później kształty. Jakbym widziała, chciałabym zobaczyć twarze ludzi, zwierzęta. Chciałabym zobaczyć twarz mamy, taty, siostry, jak się uśmiechają. Trzeba się w życiu cieszyć, jak ja będę, to inni też będą.

 

 

 

NIEBIESKIE OCZY


HELENA

Mam 15 lat. Jestem z okolic Piask. Mam niebieskie oczy. Ja widzę wszystko, ale noszę okulary, bo mam wadę wzroku. Dla mnie świat jest żółty, bo żółty jest moim ulubionym kolorem. Bo słońce jest żółte. No... wszystko jest żółte, prawie wszystko. Pomagam niewidomym po dotyku, po dotyku wyczuwam, kto tu stoi, kto ma okulary albo po głosie. Gdybym mogła, chciałabym być fryzjerką, bo lubię włosy, czesać je i malować.