Okno

Agata Usidus-Staręga

Nazywam się Agata Usidus-Staręga. Mam 39 lat. Pochodzę z Lublina. Urodziłam się w Lublinie, przy ulicy Ochotniczej. Kiedy miałam rok sprowadziliśmy się z rodzicami do domu przy ulicy Pozytywistów i to jest od tego czasu mój dom, w którym mieszkałam cały najważniejszy okres życia, czyli do skończenia ogólniaka. Dom, który porzuciłam wyjeżdżając najpierw na studia, później do pracy i do którego po piętnastu latach powróciłam jako mężatka z dwójką dzieci, i mieszkam w nim do dziś. Dzieci mają już osiem i sześć lat. Teraz dla nich jest to dom, a ja pracuję sobie w Teatrze Starym w Lublinie.

 

 

 

Mieszkam na LSM-ach, w bloku z wielkiej płyty, klasycznym M3 i bardzo sobie to chwalę. Jest to dom mojego dzieciństwa, młodości. I mimo, że takie domy mają swoje wady, mało przestrzeni, niskie, brzydkie klatki, to mają też swoje zalety. I zaletą największą, którą uważam wręcz za luksus, jest przestrzeń i widok, jaki się roztacza z moich okien. I ponieważ mieszkam na czwartym piętrze, nad samym wąwozem, mój balkon wychodzi na naprawdę piękny wąwóz. I muszę powiedzieć, że od strony kuchni, od strony pokoju ten widok, mimo że jest tak szeroki, daleki, nie zawiera w sobie ani jednego szyldu reklamowego. I uważam to za ewenement i za prawdziwy luksus. I naprawdę mój wzrok i ja odpoczywam patrząc na ten widok. Najczęściej wyglądam sobie na ten widok z okna w kuchni. Z tym widokiem przed oczami codziennie jem śniadanie i jest to coś, co mi się bardzo bardzo wiąże z domem. To co dla mnie kiedyś było taką oczywistą rzeczą, takim całym światem po prostu, czyli to osiedle, teraz jest takim samym światem dla moich dzieci. Uważam, że to jest coś, co nie każdy w dzisiejszych czasach ma szansę zaoferować swoim dzieciom. Taką opokę. Że tutaj mama się bawiła, jak była mała i wy się teraz też bawicie. I to jest coś, co sobie bardzo cenię. I oczywiście można by zmienić domu i nam cała rodzina to doradzała przy jakimś kolejnym remoncie. Ale myśmy zdecydowali, że większym jednak komfortem jest właśnie, to położenie, ta zieleń, to że nie jest to zamknięte, i to, że ten dom ma jakąś, może nie najdłuższą, ale jednak ma już jakąś historię związaną z naszą rodziną. I, że jest szansa, że teraz będzie już trzecie pokolenie dorastało. Pokolenie mojej mamy może nie dorastało, ale ona spędziła tam szczęśliwy czas, teraz my spędzamy i kto wie, może moje dzieci też kiedyś tego nie sprzedadzą tak koniecznie.