Miejsce

Budynki, dokoła drzewa. Cisza.
Matka prowadzi za rękę dziecko.
Słyszę ciche popłakiwanie.

"Oddział Psychiatryczny dla Dzieci i Młodzieży" - wszystkie pomieszczenia zamknięte na klucz. Długi korytarz, młodzież rozmawia, wyglądając przez zakratowane okna.
Trzeba przyjść tutaj kilka razy, żeby się z tym miejscem oswoić.
Może każde miejsce potrzebuje oswojenia?

Samobójstwo. Gwałt. Alkohol. Samotność. Choroba.
Usłyszałam tu wiele przygnębiających historii, widziałam strach, niepewność i łzy, ale też uśmiechy. Zastanawiałam się, czy ośmioletni chłopiec naprawdę powinien tu być? I czy wszystkie historie usłyszane w tym miejscu są prawdziwe?

Realizacja projektu: Katarzyna Celewicz.

 

RÓŻA

Mam zaburzenia osobowości i zaburzenia emocjonalne.
Boję się odrzucenia. Zmieniałam siebie dla innych osób.
Miałam 3 próby samobójcze, ale się nie udało.


Teraz jest lepiej.


To, że ktoś ma problemy psychiczne oznacza, że nie radzi sobie ze sobą.
Potrzebuje pomocy osób, które są w tym bardziej pogłębione.
Jak ktoś popada w depresję, to dobrze byłoby, żeby pomagał mu ktoś z depresją.
Mam 12 lat.

RAKIETA

Lubię kosmos.
Z kosmosu zobaczyłbym Ziemię  i inne planety z daleka.
Byłem trochę agresywny i niegrzeczny w szkole i dlatego tutaj jestem.
Kiedy taki jestem, to czuję wielką złość. Potem smutek.


Gdybym mógł cofnąć czas, poprawiłbym się i nie bił ani nie kopał brata, był grzeczny w domu i w szkole.
Żeby opanować takie złe emocje można policzyć do 10, oddychać albo wstrzymać złość.
Mam 10 lat.

 

DOMAN

Jestem tu, bo mama mnie przysłała. Czasem kłamałem, czy mam prace domowe czy nie.
Chciałbym poprawić swoje zachowanie i oceny.
To, że ktoś ma problemy psychiczne oznacza, że jest jaki jest i tyle.


Chciałbym zostać rajdowcem.


Ludzie powinni być dla siebie milsi, nie kląć na siebie.
Mam 12 lat.

 

 

JEDNOROŻEC

Jestem tu, bo nie chciałam chodzić do szkoły. Byłam agresywna, uciekałam z domu.
Jest nas czworo i mamie pomagają tylko babcie. Tata nie żyje.
Jestem najstarsza, więc cały ciężar opieki nad młodszą siostrą i bratem spadał na mnie. Musiałam odrobić lekcje, zająć się siostrą, zrobić coś do jedzenia.


Dla mnie to było za dużo.


Każdy człowiek może mieć jakieś problemy. Ja sama nie jestem bez wad.
Każdy człowiek może trafić tu, bo ma problemy rodzinne.
Każdy tutaj może trafić, nawet taki człowiek, który nic nie ma.
Tutaj dzieci się leczy z np. anoreksji, mówi się, żeby się nie cięli.
Mam 12 lat.

KSIĘŻNICZKA

 
Mam problemy życiowe. Jestem ofiarą gwałtu.
Dwa miesiące temu straciłam chłopaka, popełnił samobójstwo.
Nie radzę sobie z tymi problemami.
Chciałam popełnić samobójstwo, już piąty raz.
Nie udało mi się.
Mam pustkę w sercu. Jest zgniecione, zmarszczone, obolałe.


Przełożone cierpieniem, przeszyte bólem, wspomnieniami. Też dobrymi.
Osoby, które tu są, są zagubione, chcą tylko pomocy.
Nie są złe, po prostu potrzebują wsparcia.
Zdarza się, że takie osoby są odtrącane, wyśmiewane.
Mam 16 lat.

MARTYNA

Chciałabym sobie wyczyścić pamięć, żeby nie pamiętać tych złych chwil.
Nie chcę się już ciąć. Zapiszę się na boks, żeby te emocje wyładować na worku, nie na sobie.
Jeszcze nie znalazłam osoby, na której mogę zawsze polegać. Ale zawsze mogę ją znaleźć, nie dziś to jutro.

Mam problemy z agresją. Pomaga mi cięcie się i papierosy.
Jestem po czterech próbach samobójczych.


Dla mnie choroba psychiczna to normalna choroba, jak angina czy rak.
To się da wyleczyć, ale nie trwa to dwa tygodnie. Leki nie pomogą.
Potrzeba lat. To jest stan umysłu, który trzeba zlikwidować.
Mam 14 lat.

M.

Mam za sobą cztery próby samobójcze.
Depresja pogłębiała się tak bardzo, że doszedłem do wniosku, że nieważne czy umrę teraz, czy za pięćdziesiąt lat. Statystycznie zostało mi jakieś 40-50 lat życia.
Śmierć i tak jest wyznacznikiem wszystkiego, końca. Dotyczy wszystkich tak samo.
Jedyne, co człowiek musi zrobić w życiu, to umrzeć.


Doszedłem do wniosku, że i tak jest mi wszystko obojętne.
Najłatwiej jest stwierdzić, że ktoś jest normalny, albo nienormalny. Największym problemem jest definicja „normalności”.


Choroba psychiczna to coś, co w niefizyczny sposób zaburza normalne funkcjonowanie. Jest to spowodowane nie chorobą ciała, tylko umysłu. Zaburza funkcjonowanie.
Mam 20 lat.

B.

Miałem depresję, jak mi psa potrącili. Tak to się zaczęło.

Miałem tydzień dobry, tydzień zły, aż w końcu pokonałem to.
Sam z siebie, swoją własną wolą mózgu.

Ale jeszcze trochę mnie to męczy. Teraz staram się dobrać sobie jakąś rasę psa, najlepiej labradora albo corso.
Choroba psychiczna to jest takie uczucie, jak po stracie najlepszego przyjaciela, kolegi. To może być nawet zwierzak, pies. Jakaś istota żywa. Jak się kogoś takiego straci to ma się depresję, to jest choroba. Nie ma wpływu to, czy słońce świeci, czy nie świeci. To jest z mózgu.


Trzeba czymś zająć ręce.


To zawsze gdzieś będzie w głębi serca, że się straciło najlepszego przyjaciela.
Mam 16 lat.

XX

Jestem po próbie samobójczej.
Mam czasem napady płaczu, wczoraj leżałam w izolatce 2 godziny i płakałam w ciemnościach.
To wszystko jest skomplikowane. Wiele rzeczy się na to nałożyło. Wcześniej sobie z tym dawałam radę. Ostatnio dużo płakałam. Nie spałam w nocy, potem nie miałam siły wstać z łóżka. Szłam rano  na dół, żeby mama wychodząc do pracy widziała, że ja niby też idę do szkoły. Potem wracałam na górę i spałam. Spałam całe dnie. Zaczęłam się z mamą o to kłócić. Na koniach nie mogłam jeździć, bo nie było pogody i nie mogłam się nigdzie odstresować. Poza tym moja mama i dziadkowie są lekarzami i cały czas miałam taką presję z ich strony, że ja też taka muszę być. Nie wytrzymałam tego wszystkiego. Do tego jeszcze moi rodzice rozwiedli się, jak miałam 4 lata. Mam parę dramatycznych z nimi wspomnień, bo tato był agresywny i bił mamę.


Moje problemy zaczęły się w tamtym roku, w tamtym roku pojawiły się pierwsze myśli samobójcze. W tamtym roku zaczęłam się samookaleczać. Obgryzałam paznokcie do krwi albo zagryzałam policzki od środka.
Jak szłam tutaj do szpitala, to miałam ochotę się zapaść pod ziemię ze wstydu, a potem się cieszyłam. Moje zdanie o różnych rzeczach szybko się zmienia.

Wszystko zależy od mojego nastroju.
Czasem zastanawiam się, po co to wszystko? Innym razem mogę normalnie wstać i się cieszyć.
Mam 13 lat.

A.

Nie mogłem funkcjonować w życiu.
Moje funkcje poznawcze, jakieś tam racjonalne myślenie, pamięć, skupienie i koncentracja nie pracowały należycie.
Wszystko szło dobrze, aż do pewnego momentu, gdy zaczynało mnie wyłączać. Zaczynałem się zaszywać w pokoju leżąc tylko w łóżku, nie wychodząc nigdzie. Miewałem też z drugiej strony takie stany „zwyżki”, gdzie mogłem wszystko, gdzie bardzo szybko chłonąłem wiedzę, ale tych stanów było bardzo niewiele. Zaczynały mnie brać w objęcia depresje.


Obecnie stwierdza się u mnie chorobę afektywno-dwubiegunową.
W chorobie afektywnej-dwubiegunowej występują stany manii i depresji.


Na pewno mam do siebie duży dystans i nie jest to dla mnie jakimkolwiek problemem. Nie miałbym kłopotu z żartowaniem ze swojej choroby, z tego, w jakim jestem stanie, czy przy stole świątecznym, czy w gronie kolegów, czy w gronie osób zupełnie mi obcych.


Chory psychiczne w takim potocznym rozumieniu, to ktoś odklejony od rzeczywistości.
Ktoś, kto nie kontaktuje.
Ktoś, kto jest poza światem, ktoś wykluczony.
Choroba jak choroba. Każdy ma jakieś problemy.


Nie jestem chory psychicznie w rozumieniu potocznym, nie jestem jakoś tam odklejony, ale jestem chory psychicznie.
Bo to jest choroba, która dotyczy właśnie mózgu, psychiki.
Mam 21 lat.

MOTOROWIEC

Obnażałem się, publicznie. Na osiedlu, w szkole.
W filmach często widziałem rozebrane kobiety.
Było mi ich żal. Wkurzało mnie strasznie to, że ich prywatność jest naruszana i każdy może je oglądać.
Z poczucia solidarności zacząłem się obnażać. Dla mnie to ma sens.
Chciałem też zobaczyć, jak to jest.
Nie czułem wstydu. Spokój mnie ogarniał.


Nie radziłem sobie w szkole.
Wstawałem wcześnie rano, byłem niewyspany i zmęczony. Uczyłem się po dziesięć godzin.
Nie dopuścili mnie do egzaminu.
U mnie w szkole jest dużo osób niepełnosprawnych. O kuli, na wózkach.
To też w depresję wpędzało.
Jak się widzi takie nieszczęście, to ciężko sobie z tym poradzić.

Mam nerwicę natręctw i spektrum autyzmu.


Codziennie dla ptaków rzucam systematycznie po jednym worku pieczywa.
Uzbierałem już 34 worki, chleb zaczął pleśnieć, ale nie chciałem się go pozbyć. Czułem się bezpiecznie, bo zawsze miałem co wyrzucać.
Miałem kogo dokarmiać.
Mama powiedziała, że jakieś zarazki będą latać w powietrzu i mam to wszystko wywalić.


Jak coś jest zakurzone, to muszę to natychmiast posprzątać.
To jest niezależne zupełnie od rozsądku.
Kiedy mój plan lekcji jest trochę pogięty, to muszę go przepisywać.
Jakbym miał jakieś alter ego, które mi każe: „Przepisz, przepisz, bo coś tam, coś tam”.


Zazdroszczę takim ludziom spokojnym, którzy potrafią się cieszyć z dnia codziennego.


Też chciałbym mieć normalne życie.
Mam 18 lat.

JA NIE WIEM

Mam schizofrenię.


Widziałam osoby, które nie istniały.
Duchy widziałam i rozmawiałam z nimi.
Słyszałam głosy. One mówiły mi złe rzeczy.
Chodziłam przygnębiona, trudno mi było wstać z łóżka.
Miałam próby samobójcze i się cięłam.
Nie wiedziałam, po co żyję.
 
Kiedy miałam 2 lata, zabrali mnie do Domu Dziecka.
Mama piła.
W wieku pięciu lat trafiłam do rodziny zastępczej. Jestem tu już 10 lat i czuję się jak w domu.


Choroba psychiczna to choroba w głowie.
Jest bardo ciężko, ale trzeba ją przetrwać.
Staram się być pozytywną osobą, bo przede wszystkim trzeba z chorobą walczyć i się nie poddawać.
Mam 15 lat.


PUBLIKACJA MIEJSCE