Maglownica

Stanisław Brzozowski

Nazywam się Stanisław Brzozowski. Urodziłem się w Lublinie w 1954 roku. Właściwie całe moje dzieciństwo upłynęło w Lublinie. Dopiero na dłuższy czas wyjechałem z Lublina na studia. Natomiast później moje życie zawodowe upływało na kontraktach, niejako ze względu na to, że jestem z wykształcenia muzykiem. Wówczas znalazłem tak zwaną lukę rynkową. Szczególnie w latach 80-tych wyjazdy za granicę były bardzo korzystne. Wyjeżdżałem na okresy minimum półroczne, do nawet dziewięciu miesięcy. To były takie kontrakty. No, a od jakichś tam kilku lat, od kiedy już jestem powiedzmy wiekowo zaawansowany, to przestałem wyjeżdżać. Jestem już teraz w zasadzie emerytem, zająłem się sprawami publicznymi. Obecnie jestem radnym Rady Miasta Lublin.

 

 

To jest maglownica bardzo stara, na pewno pra pra, a może pra jeszcze babkę naszą pamięta, dlatego że to było tak darowywane z pokolenia na pokolenie. Moja mama w takich dniach, kiedy miała chwilę czasu wolnego, no to właśnie nie miała tego czasu wolnego, tylko brała tę maglownicę i maglowała pościel, prześcieradła, jakieś powłoczki na kołdry czy na pierzyny. Dosyć częste było uczestniczenie z mojej strony w tych działaniach. Żeby umaglować dobrze, to należało najpierw te elementy pościelowe rozprostować. Więc ja brałem za jeden koniec na przykład tego prześcieradła, mama za drugi, rozciągaliśmy go i później przeciągaliśmy się tak nawzajem. I to była fajna zabawa, bo ja próbowałem mamę przeciągnąć na swoją stronę. Ale jeszcze był inny element tej zabawy, bo ja byłem starszy o sześć lat od swojego młodszego brata. To był jeszcze taki przedszkolak, bardzo skory do zabawy, więc jak myśmy rozciągali tę pościel, on wchodził właśnie w środek, pod tę pościel i tam się chował. I to była świetna zabawa. Była kupa śmiechu z tego.