Historia książki w Lublinie do 1630 roku

Spis treści

[RozwińZwiń]

WYNALAZEK DRUKU

 
Gutenberg [b] opracował własny model ruchomych czcionek metalowych oraz skonstruował model prasy drukarskiej. Stosowana wcześniej metoda drzeworytnicza była bardzo pracochłonna i uciążliwa. Polegała ona na wycinaniu całych stron książki w drewnianym klocu, moczeniu w atramencie i odbijaniu na papierze. Taka produkcja książek czy też ręczne ich przepisywanie nie były wystarczająco szybkie i tanie wobec rosnącego zapotrzebowania na książki.

W ciągu następnych 30 lat wynalazek druku stał się znany na całym Zachodzie. Spowodował rozpowszechnianie się w Europie słowa pisanego na skalę masową. Pierwsze drukarnie powstały w Niemczech, następne pojawiły się we Włoszech, (Fran Subiaco – 1465, Rzym – 1467, Wenecja – 1469, Florencja 1471), we Francji (Paryż – 1470, Lyon i Walencja – 1473, Ruan i Tuluza – 1476), w Hiszpanii (Barcelona – 1473, Saragossa – 1475, Sewilla – 1477). Pierwsza drukarnia na ziemiach polskich powstała w Krakowie [c] w roku 1474. Szacuje się, że do 1500 roku europejskie drukarnie wydrukowały około czterdzieści tysięcy tytułów, w łącznym nakładzie blisko ośmiu milionów książek. Jest to o wiele więcej niż wykonali kopiści przez minione wieki. Wiedza skrywana do tej pory w kosztownych manuskryptach przestała być dostępna wyłącznie nielicznym osobom.

Przykładem rewolucyjnych zmian, jakie wywołał w Europie wynalazek druku, jest reformacja, która bez nowej technologii nigdy nie rozwinęłaby się na tak wielką skalę. Tezy krytykujące praktyki ówczesnego Kościoła, zawieszone przez Lutra w 1517 roku na drzwiach kościoła w Wittenberdze, zostały szybko wydrukowane, dzięki czemu mogły być upowszechnione w Niemczech i w Europie w ciągu miesiąca. Trzy lata później w obiegu znalazło się 300 tysięcy egzemplarzy dzieł Lutra. Pisze o tym James Burke:
 
Jego słowa docierały na plakatach do każdej wioski. Obrazkowa propaganda docierała do ludzi niepiśmiennych, drukowane zaś po niemiecku teksty znajdowały żywy oddźwięk wśród patriotycznie nastawionych protestanckich książąt niemieckich. Druk – mawiał Luter – jest najlepszym spośród Bożych wynalazków. Wojna propagandowa została wygrana. Każdy, kto chciał wpływać na innych, korzystał teraz z nowej metody rozpowszechniania opinii. Zachęcali do tego sami drukarze, reklamujący swoje usługi. Plakaty wisiały wszędzie. Ubocznym skutkiem tego religijnego sporu było rozbudzenie potrzeby wykształcenia u tych, którzy nie potrafili ich przeczytać. Po raz pierwszy zaczęto kształtować opinię publiczną za pomocą anonimowych apeli, odwołujących się do ludzkich emocji i wykorzystujących  wiarę, że wszystko, co zostało zapisane, jest prawdą. [1]
 
Przyjrzyjmy się, jak szybko wynalazek Gutenberga dotarł do Lublina i jaka była tutaj jego historia. W szerszym planie będzie to opowieść o historii słowa drukowanego w Lublinie.
 

PIERWSZE KSIĄŻKI RĘKOPIŚMIENNE I DRUKOWANE W LUBLINIE I JEGO OKOLICY

 
Warto w tym miejscu przypomnieć tekst ks. Ludwika Zalewskiego O pierwszych książkach w Lubelszczyźnie. Podaje on w nim najstarsze wiadomości o książkach rękopiśmiennych i drukowanych, które dotarły na Lubelszczyznę i do Lublina. Informacje o tych książkach posiadamy głównie dzięki tym, którzy po pożyczeniu książki od właściciela nie oddawali mu jej. W konsekwencji „niegodnych zaufania wierzycieli [właściciele książki] pociągali przed kratki sądów, gdzie o przedmiocie sporu zapisywano krótkie wzmianki. Dzięki nim posiadamy pierwsze wiadomości o książkach na terenie bliżej nas obchodzącym”. Tak więc, jak podkreśla autor artykułu, „niewłaściwe i niecnotliwe praktyki miały skutki dla nas błogosławione”. Natomiast „jeżeli poczciwiec jaki, cieszący się zaufaniem, pożyczał książkę i w umówionym czasie ją zwrócił, historia nad nim i książką, przeszła do porządku, zginęli w zapomnieniu”. A oto wybrane historie książek, do których w swoich poszukiwaniach dotarł ks. Ludwik Zalewski:
 
W roku 1425 Arnold, rektor kościoła w Łęcznej, zeznał do akt archidiakonatu w Lublinie, że pożyczył od Pawła, rektora kościoła w Konopnicy, książkę wartości sześciu marek. Rękopis zawierał różne traktaty teologiczne, między nimi „najpiękniejszej materii”, jak Środki przeciw rozpuście i inne. Tegoż roku Dominik „kapelan pani Kurowskiej z grodu zwanego Bochodnicza” (Bochotnica) zobowiązał się książkę p.t. Wiganth na dzień świętego Bartłomieja dać Stanisławowi, wikariuszowi w Jaroszynie (obecnie Góra Puławska), w razie zaś niedotrzymania terminu zapłacić półtorej marki. Umowę zawarto w obecności Jakuba, rektora kościoła w Bochodniczy. Stanisława, archidiakona lubelskiego, i Mikołaja, rektora kościoła w Megłwi (dziś Mełgiew). Roku 1426 Abracham, rektor kościoła w Bełżycach, zobowiązał się pod klątwą  oddać  książkę z kazaniami mistrza Łukasza po upływie roku Marcinowi, rektorowi kościoła w Bobach. Roku 1437 Klemens, służebny kościoła w Bystrzycy, skarży Piotra, plebana w Zemborzycach, że kiedy był w Targowisku, kleryk Jan, zabrawszy jego rzeczy, uciekł. Pojmanego i prowadzonego Piotr odbił i tym spowodował,  że rzeczy przepadły  a wraz z nimi komentarz na Boecjusza o pociesze filozofii, nuty muzyczne i dwóch Donatów. Roku 1438 Piotr, służebny kościoła w Kraśniku, skarży miejscowego podwójciego, że nie zwrócił  książki. Tegoż roku zdarzyła się niezwykła jakaś przygoda we wsi Chłopie. Kleryk Mikołaj Szustek, idąc z Turobina do Lublina, wstąpił do tamtejszej karczmy i zanocował. Książki swoje treści prawniczej oddał na przechowanie. Co jadł i pił, jak się zabawiał, akta milczą. Kiedy nazajutrz zażądał zwrotu książek, karczmarka Dorota odmówiła. Szustek wniósł przeciw Dorocie skargę do sądu.

Książka–rękopis była najczęściej zdobywana długą i mozolną pracą. Studentów bowiem nie stać było na jej kupno. Ślęczeli więc miesiącami i latami nad przepisywaniem, „poziomki jedząc i wodą popijając”, jak skarżył się w jednym z rękopisów kraśnickich Nikołaj z Jodownik. Nawet profesorowie uniwersytetu własnoręcznie dla siebie książki odpisywali.

W połowie XV wieku większy zbiór rękopisów posiadał Lublinianin Mikołaj, syn Krystyna, profesor Akademii Krakowskiej. Adnotacja na rękopisie z 1447 roku świadczy o tym, że był własnoręcznie przepisany. Zawierał wyjątki z filozofów i poetów oraz utwór ze średniowiecznymi zasadami romansowania pt. Gwalterus doctor amoris. Jeżeli w XV wieku do księży i osób świeckich należały przeważnie pojedyncze książki (obejmujące nieraz po kilkanaście utworów), to po klasztorach istniały już zaczątki bibliotek. W tym czasie w Lublinie bibliotekę mieli już dominikanie, bernardyni, brygitanie i mansjonarze na Zamku, w Kraśniku zaś – kanonicy regzlerni: biblioteka kraśnicka przechowała do naszych czasów kilkanaście rękopisów z XV stulecia oraz kilka z początku XVI, między nimi głośną Tabulaturę Jana z Lublina, zawierającą melodie pieśni religijnych i świeckich, dokument nadzwyczajnej wagi dla naszej kultury staropolskiej. Z wynalazkiem druku książka szybko upowszechniła się. Rosły biblioteki zakonne, tworzyły się biblioteki u świeckich. Do najbogatszych i najlepiej zaopatrzonych w nowe dzieła w XVI stuleciu należała biblioteka Jana Osmólskiego z Prawiednik, wybitnego humanisty, interesującego się przyrodą i medycyną. W jego zbiorze przechował się rękopis z utworami łacińskimi Jana Kochanowskiego. Głośna była, ze względu na bogactwo i niezwykłe losy, biblioteka Słupeckich z Opola. Początek dał jej Stanisław Słupecki, kasztelan lubelski, a część jej spalił syn jego Feliks, nawracając się z kalwinizmu. Piękną bibliotekę posiadał Samuel Maciejowski z Chodla, zwany Sokratesem drugim, wsławiony przez Górnickiego w Dworzaninie właściciel willi nad Prądnikiem. Wszyscy dawali swym książkom bogate, wspaniałe oprawy, ozdabiane superekslibrisami. [2]
 

POWSTANIE W LUBLINIE WARUNKÓW DO ROZPOWSZECHNIANIA I PRODUKCJI KSIĄŻEK DRUKOWANYCH (XVI WIEK)

 
ROZWÓJ LUBLINA
Nie jesteśmy w stanie ustalić, kiedy dokładnie książka drukowana pojawiła się w Lublinie po raz pierwszy, zastanówmy się natomiast nad tym, co sprzyjało jej rozpowszechnianiu się w mieście. Przez cały  wiek XVI, a w szczególności w jego drugiej połowie, Lublin wyrósł do rangi jednego z najważniejszych ośrodków gospodarczych kraju. Jako stolica województwa stał się centrum administracyjnym oraz politycznym – tu odbywały się sejmiki szlacheckie. Znacząca pozycja  gospodarcza miasta w tym okresie związana była z rozwijającym się rzemiosłem i handlem. Lubelskie targi i jarmarki były znane w całej Europie i stanowiły ważny węzeł w sieci międzynarodowego handlu. Miasto pełne było przybywającej tu w celach handlowych, religijnych i sądowych szlachty oraz handlujących kupców. W tym okresie swego rozwoju Lublin był prawdziwym miejscem spotkania kultur, religii i języków. [3]
Położenie miasta na szlakach handlowych powodowało, że mogły do niego docierać książki pochodzące już z pierwszych ośrodków drukarstwa w Polsce, głównie z Krakowa. Należy wspomnieć, że w Lublinie od połowy XVI wieku działała jedna z największych papierni w Koronie. Zaopatrywała ona w papier nie tylko Lublin, ale również wiele innych miast. [4]
 
 
 
Od 1547 r. istniała już w Lublinie drukarnia hebrajska Józefa ben Jakuba i Izaaka ben Chaima. [5]

O randze miasta wiele mówi fakt,  że w Lublinie w roku 1569 zawarto unia między Polską a Litwą, jeden z najważniejszych aktów politycznych dawnej Rzeczpospolitej. Nawet pożar, który w 1575 roku spalił prawie całe miasto nie zahamował jego rozwoju. Lublin szybko podźwignął się z ruiny i przeszedł gruntowną odbudowę. Wygląd miasta uległ radykalnej  zmianie – z miasta gotyckiego w krótkim czasie Lublin stał się miastem renesansowym otwartym na prądy kulturalne epoki odrodzenia, nowinki religijne i polityczne.
Znaczenie Lublina wzrosło po utworzeniu w roku 1578 przez króla tefana Batorego Trybunału Koronnego. Od tego roku miasto stało się jedną z dwóch stolic sądowych Królestwa. [d] Trybunał ściągał do Lublina dużą ilość szlachty i magnatów z terenu Małopolski.
 
 
REFORMACJA
Ważnym i bardzo charakterystycznym elementem obrazu Lublina w tamtym okresie była rozwijający się w nim reformacja.
 
Maria Juda: Lublin był jednym z większych ośrodków reformacji w Polsce. Pęd do przyjmowania nowych wyznań był tutaj bardzo duży. Tłumaczyć to można tym, że średnie, wykształcone warstwy mieszczaństwa oraz średniozamożna szlachta, blisko związana z rynkiem miejskim, poszukiwały nowej, odpowiadającej ich aspiracjom religii. Znalazła więc swoich wyznawców nauka Lutra, głównie wśród dość licznej grupy Niemców i Szkotów. Począwszy zaś od r. 1560 niemal masowo przyjmowano kalwinizm. W dwa lata później minister gminy kalwińskiej Stanisław Paklepka przekształcił ją w gminę ariańską. Z uwagi na swój radykalizm i siłę, arianizm stał się wyznaniem bardzo popularnym w Lublinie, stąd też zyskał najwięcej zwolenników jak i wrogów. [6]
 
Jak pisze w jeszcze innym tekście Maria Juda:
Lublin stał się jednym z centralnych ośrodków ruchu ariańskiego, nadając mu przez ponad pół wieku główny kierunek rozwoju. (…) Poza zborem ariańskim mieścił się tu również zbór kalwiński. W Lublinie odbywały się synody tych wyznań oraz dysputy arian z duchowieństwem katolickim, reprezentowanym głównie przez jezuitów. Włączali się do nich również miejscowi dominikanie oraz karmelici bosi. Ludność Lublina była niejednolita nie tylko pod względem wyznaniowym (katolicy, protestanci, prawosławni, wyznawcy religii mojżeszowej i in.), ale i narodowościowym (Polacy, Rusini, Niemcy, Żydzi, Szkoci, Ormianie,  Włosi, Grecy, Tatarzy, Węgrzy, Czesi), co stanowiło podnietę do częstych konfliktów. (…) Szkoły innowiercze, mimo iż znajdowały się poza miastem, wpływały na rozwój życia kulturalnego Lublina.  Były to kalwińskie i ariańskie gimnazja w Lewartowie oraz kalwińskie gimnazjum w Bełżycach. Istotna rola przypadła także ludności żydowskiej, która posiadała w Lublinie akademię talmudyczną, tzw. jesziwę, będącą ośrodkiem żydowskiego życia umysłowego. [7]
 
 
SZKOŁY POLSKIE
Jak podkreśla Maria Juda:
Pierwszorzędne znaczenie w rozwoju kulturalnym miasta (…) spełniały szkoły [polskie], m. in. istniejąca od drugiej połowy XIV w. szkoła farna, która pod koniec XVI stulecia, z chwilą powstania kolegium jezuickiego, spadła do roli szkoły elementarnej. Ponadto funkcjonowała jeszcze szkoła przy kościele św. Mikołaja na Czwartku oraz założone w 1586 r. kolegium jezuickie. Od początku w jego programie znalazła się gramatyka, syntaksa, humaniora, w tym język grecki i hebrajski oraz retoryka. W latach 1607 – 1648 wprowadzono matematykę i fizykę. Lubelskie kolegium było nie tylko szkołą, ale i w pewnym stopniu zakładem naukowym, którego profesorowie tworzyli kulturę umysłową na terenie miasta. Ważną instytucją związaną ze szkolnictwem był teatr jezuicki, którego przedstawienia odgrywane zwłaszcza w okresie obrad sejmików i sesji Trybunału Koronnego, budziły niezwykle szeroki odzew wśród miejscowego społeczeństwa oraz przybywającej do miasta szlachty. [8]
 

POCZĄTEK RYNKU KSIĄŻKI DRUKOWANEJ W LUBLINIE – NARODZINY KSIĘGARSTWA

Zapewne pierwsze książki drukowane przywozili do miasta podróżujący lubelscy mieszczanie i różni przygodni kupcy. Docierające do Lublina książki pochodziły głównie z Krakowa, będącego przez okres kilkuset lat  (XV-XVII w.) jednym z największych ośrodków drukarstwa i księgarstwa w Polsce.
Lublin był wtedy ważnym ośrodkiem kulturalnym i handlowym posiadającym już dogodne warunki do rozpowszechniania książek. W tym okresie powoli rosło praktyczne znaczenie książki w życiu codziennym, a co za tym idzie zapotrzebowanie na nią. Zaczęły pojawiać się też coraz częściej druki w języku narodowym, które ułatwiały możliwość zgłębiania tekstów religijnych w tym polemik wyznaniowych przez szlachtę i mieszczan będących największą grupą ich odbiorców.
 
Anna Wnuk: O tym że zamożne lubelskie mieszczaństwo przejawiało zainteresowanie książkami świadczą zachowane z tego okresu testamenty mieszczan mówiące o gromadzonych przez nich księgozbiorach. Książki  zapewne przywozili do miasta  sami mieszczanie jak i wędrowni księgarze. Nic nie wiadomo o tym żeby istniał już wtedy w Lublinie jakiś zorganizowany handel książkami. Duży wpływ na rozwój księgarstwa miało to, że Lublin był siedzibą Trybunału Koronnego. Szlachta przybywająca do miasta w czasie trwania sesji Trybunału chętnie kupowała książki dlatego handel książkami rozwijał się w szczególności właśnie wtedy i w czasie jarmarków. [9]
 
Miejscem tego handlu był oczywiście Rynek.
 
Elżbieta Torój: Handel książkami skupiał się w mieście w jednym miejscu, na Rynku, gdzie wszystkie kramy, tzw. budy, były jednakowo dostępne dla nabywcy. Miłośnikom książek dawało to możliwości ogarnięcia całości oferowanej literatury, a sprzedającym równe szanse na zbycie swego towaru. Kramy takie mieli księgarze i introligatorzy trudniący się handlem. [10]
 
Henryk Gawarecki: Mimo tak sprzyjających warunków w Lublinie w tym czasie nie powstała jeszcze żadna polska drukarnia. Prawdopodobnie potrzeby miasta na książkę drukowaną zaspokajane były łatwo drogą handlu, szczególnie w czasie sesji Trybunału i jarmarków. [11]

 

KSIĄŻKI RÓŻNOWIERCZE

Handel książką rodził się w Lublinie również jako wynik dużego zapotrzebowania na słowo drukowane, a szczególnie róznowiercze, które pojawiło się na przełomie XVI i XVII w okresie reformacji. Niedaleko Lublina znajdowały się dwa ważne ośrodki różnowiercze: arianizmu w Lubartowie i kalwinizmu w Bełżycach.
Jak podaje Mieczysława Adrianek:
Poza handlem książkami wykładanymi na ladę, potajemnie można było nabyć od handlarzy książki „heretyckie”, które docierały do Lublina m. in. z ariańskiej drukarni w Rakowie. [12] 

 

PAPIERNIA

Papiernia w Lublinie została  zbudowana w połowie XVI w. na gruntach wsi Tatary, na prawym brzegu Bystrzycy, przy stawie Królewskim. Powstała ona wobec rosnącego w Lublinie zapotrzebowania na papier. Lokalizacja nie była przypadkowa. Papiernie stawiano zawsze tam, gdzie dostęp do wody umożliwiał produkcję masy papierniczej. Lubelska papiernia była jedną z największych na terytorium Korony, zaopatrująca rynek również poza Lublinem. Należy podkreślić, że zapotrzebowanie na papier istniało w Lublinie na długo przed powstaniem drukarni. Głównymi odbiorcami  papieru w Lublinie był Trybunał Koronny, kancelaria miejska, a dopiero później powstała pod koniec XVI w. drukarnia Akademii Zamojskiej oraz lubelskie drukarnie.
 
papierniaOPIS PAPIERNI
Paweł Gdula: Papiernia w Lublinie powstała w roku 1532; [e] założycielem jej był Pfeifer czy Feifer, dawny czeladnik Prassera, papiernika w Mogile pod Krakowem. Mieściła się na gruntach starościńskich, starosty lubelskiego Jana Tęczyńskiego, za Zamkiem nad Bystrzycą i stawami tam się rozciągającymi. W pierwszym stadium przetrwała prawdopodobnie do roku 1560 i w tym czasie strawił ją pożar. W cztery lata potem została odbudowana przez Tomasza Wąsa, przypuszczalnie współpracownika Feifera i jego zięcia. Ponieważ papiernia stała na gruntach królewskich, dziedziczny dzierżawca obowiązany był do pewnych opłat i obiekt podlegał lustratorom królewskim. Lustracja z roku 1564 stwierdza, że młyn papierni zbudowany jest „na wielkim stawie pod zamkiem, na drugim upuście stawowym. W tym młynie papierniczym są koła stępne cztery”. Z innej relacji wiemy, że papiernia składała się z wielkiego budynku murowanego z izbami dużymi i średnimi na parterze i na trzech piętrach; nadto z drugiego budynku otoczonego murem, z warzelnią, klejarnią, płuczkarnią, z murowanym sklepem, a dalej szły inne drewniane już budynki i szopy mieszczące urządzenia do fabrykacji papieru. Budynki były nowe, mocne, dobrze wykończone, otoczone parkanem, pokryte dachówką. [13]
 
 
ZNAK WODNY PAPIERNI
Papier z lubelskiej drukarni był opatrzony znakiem wodnym przedstawiającym herb Lewart. Wzięło się to stąd, że w pierwszej połowie XVII wieku starostami lubelskimi byli Firlejowie herbu Lewart. [14]
 
UPADEK PAPIERNI

Henryk Gawarecki: Papiernia lubelska istniała do czasów wojen kozackich w połowie XVII wieku [które doprowadziły cały Lublin do ruiny]. Po zniszczeniach […] wojennych została przekształcona na młyn mączny. Obecnie na miejscu papierni przy ulicy Tatarskiej stoi dawny młyn Adolfa i Henryka Krauzego. [15]

Stara nazwa: młyn–papiernia jednak do dziś pozostała.

 

KONTRREFORMACJA – WALKA Z KSIĄŻKAMI „HERETYCKIMI”

Reakcją na nowe prądy w kulturze i religii była rosnąca w siłę kontrreformacja i wzmacniające się wpływy jezuitów.

Maria Juda: Wkrótce po przybyciu do Lublina [w roku 1582] wystąpili [jezuici] z cyklem kazań, w których wyjaśniali dogmaty wiary katolickiej, poddając równocześnie ostrej krytyce naukę braci polskich. Poza kaznodziejstwem zajmowali się osobiście nawracaniem zarówno szeregowych, jak i wybitniejszych wyznawców arianizmu, a także Żydów. Do zwalczania heretyków i potęgowania życia religijnego przyczyniały się także uroczyste nabożeństwa, procesje, koronacje obrazów oraz misje. Sesje Trybunału Koronnego i jarmarki stwarzały dogodne warunki do słownych polemik pomiędzy zakonnikami a przedstawicielami arian. Miejscem tych dysput były najczęściej kościoły jezuitów, dominikanów, karmelitów oraz zbory różnowiercze. Dość często ukazywały się później drukiem relacje z ich przebiegu. Jezuici angażowali się również w walkę z wyznaniem mojżeszowym, tym bardziej że Lublin był znanym i bardzo aktywnym ośrodkiem studiów talmudycznych. [16]
 
W takiej sytuacji kluczową sprawą dla różnowierców w Lublinie stała obrona ich poglądów społeczno – politycznych i religijno – filozoficznych, atakowanych z tak wielką siłą przez kontrreformację. Głównym sposobem na obronę stało się słowo drukowane, dzięki któremu bez przeszkód mogli oni prezentować swoje poglądy a także zyskiwać nowych współwyznawców i obrońców. Stąd właśnie brał się ich wielki szacunek i uznanie dla roli książki i księgarza.
Wiedząc jakie zagrożenie niesie słowo drukowane kościół robił wszystko, aby ograniczyć dostęp do książek uznanych za heretyckie.
 
Elżbieta Torój: Zahamowanie obiegu książek heretyckich było więc dla kościoła sprawą wielkiej wagi (...). W latach 1603, 1604, 1617 wychodziły kolejne polskie edycje indeksów ksiąg zakazanych, mające na celu wyeliminowanie takiej literatury z obiegu. Za jej sprzedawanie, czytanie, przechowywanie w bibliotekach i udostępnianie innym groziły surowe kary.(...) Dlatego stosowano rewizje księgarń i drukarń, nakładano kary, konfiskowano nakłady, (...). [17]
>>> czytaj więcej o tropieniu zakazanych książek
 
To w jaki sposób walczono z książkami „heretyckimi” dobrze pokazuje sprawa księgarza Jana Kownackiego.

Irena Dziok – Strelnik: Związki z Rakowem oraz handel rakowskimi drukarniami stały się jednym z powodów głośnego procesu bibliopoli Jana Kownackiego w latach 1615 – 1619. (...) Trzej lubelscy księgarze wystąpili 9.V. 1615 r. przed radzieckim urzędem miejskim z oskarżeniem skierowanym w imieniu własnym i towarzyszy cechowych przeciwko Janowi Kownackiemu, a zarzucając mu uprawianie handlu książkami heretyckimi. Wyrok, który zapadł 14.VI.1619 r., skazywał Kownackiego na pozbawienie prawa miejskiego i zabraniał mu sprzedaży dzieł heretyckich. [18]

 
Elzbieta Torój: W ciągu kilku dziesięcioleci z miejskiego krajobrazu znikły zbory protestanckie, a pozostający jeszcze w Lublinie różnowiercy byli coraz bardziej ograniczani w prawach, coraz tragiczniejsze stawały się skutki ulicznych tumultów. Pod wpływem od lat systematycznie podejmowanych akcji religijnych (misje, rekolekcje, nabożeństwa pokutne, indywidualne konwersacje, działalność mnożących się bractw religijnych i całej szeroko i różnorodnie zakrojonej pracy duszpasterskiej zakonów), które niejednokrotnie prowadziły do wstrząsających środowiskiem kontrowersji, kształtowały się nowe gusty czytelnicze, ustalały się wyraźnie nowy typ odbiorców książek religijnych. Widać to przede wszystkim przez zachowane inwentarze prywatnych księgozbiorów mieszczańskich, które od lat dziewięćdziesiątych XVI w. przeszły bardzo istotne przeobrażenia pod względem doboru religijnych treści. [19]

 

 

Opracował Tomasz Pietrasiewicz
Redakcja Alicja Magiera, Agnieszka Wiśniewska

 

 

Przypisy

 

 

[a] Prace nad wynalazkiem ruchomej czcionki trwały równolegle w kilku krajach europejskich. Największy sukces przypisujemy dziś Gutenbergowi, jest on także wynalazcą aparatu do odlewania czcionek z wymiennych matryc oraz prasy drukarskiej na wzór pras używanych do zgniatania winogron przy wyrobie wina. Jego pierwszy drukowany krój pisma nawet dziś zaskakuje dojrzałością typograficzną. Wśród wynalazców są wymieniani także Laurens Janszoon Coster z Holandii, który prawie 20 lat przed Gutenbergiem wynalazł model ruchomych czcionek, Jan Brito z Brugii, Pamphilo Castaldi z Włoch oraz Prokop Waldfogel – czeski złotnik działający w Avignon.

 

[b] Biblia Gutenberga funkcjonuje też pod nazwą Biblia Czterdziestodwuwierszowa i Biblia Mazanina. Jest to kompletne wydanie Pisma Świętego w języku łacińskim, drukowane w latach 1452–1455 w Moguncji przez Jana Gutenberga. Do dziś na świecie zachowało się jedynie 47 egzemplarzy, w tym jeden w Polsce, w Muzeum Diecezjalnym w Pelplinie.

 

[c] Pierwszy druk na ziemiach polskich Almanach Cracoviense ad annum 1474 (Kalendarz na rok 1474) został wytłoczony przez wędrownego bawarskiego drukarza Kaspra Straubego. Przypuszcza się, że drukował on na zamówienie dla krakowskiego zakonu bernardynów, ponieważ drukarnia mieściła się w ich klasztorze. Kalendarz ten, wydany w 1473 r., był skromnym, jednokartkowym kalendarzem ściennym wydrukowanym w powszechnie wówczas używanym języku łacińskim. [http://www.miks.uj.edu.pl/epi/2004/lha23/Strony/Straube.htm]

 

[d] Obok Lublina, gdzie zbierał się sąd dla ziem prowincji Małopolski (a później także i dla ziem ruskich Korony), sejm obradował w Piotrkowie (obecnie Piotrków Trybunalski), któremu podlegały ziemie prowincji Wielkopolski.

 

[e] Najstarszy znany przywilej założenia młyna papierniczego w Lublinie nosi datę 1538. Już w XVII wieku założono cech introligatorów, do którego należeli także szkatulnicy, papiernicy i księgarze.

 

 


[1] James Burke, Osiem stopni wtajemniczenia, czyli jak zmienialiśmy świat, London 1995, s. 148.
[2] Ks. Ludwik Zalewski, Pierwsze książki w Lubelszczyźnie, „Zdrój” 1946, nr 3, s. 5.
[3] Adam Andrzej Witusik, [w:] http://teatrnn.pl/leksykon/node/1380/lublin_1475%E2%80%931569.
[4] Włodzimierz Budka, Papiernia w Lublinie i Kocku, „Archeion” R. XXV (1956).
[5] Krzysztof Pilarczyk, Leksykon drukarzy ksiąg hebrajskich w Polsce (XVI–XVIII wiek), Kraków 2004, s. 112.
[6] Maria Juda, Jezuici w Lublinie. Drukarnia 1683–1773, [w:] Drukarze dawnej Polski, t. 1, cz. 2, vol. I, Kraków 2000, s. 271.
[7] Maria Juda, Lublin, [w:] Drukarze dawnej Polski, t. 1, cz. 2, vol. I, Kraków 2000, s. 404405.
[8] Maria Juda, Lublin, [w:] Drukarze dawnej Polski, t. 1, cz. 2, vol. I, Kraków 2000, s. 404405.
[9] Anna Wnuk, Mieszczanie lubelscy przełomu XVI/XVII wieku a książka, [w:] Lublin a książka, red. Antoni Krawczyk i Elżbieta Józefowicz-Wiśniewska, Lublin 2004, s. 89.
[10] Elżbieta Torój, Z dziejów lubelskiego księgarstwa w XVII wieku, Annales Universitatis Mariae Curie-Skłodowska, Lublin – Polonia, sectio FF, vol. VIII, 1990, 9, s. 159.
[11] Henryk Gawarecki, O dawnym Lublinie, Lublin 1974, s. 67.
[12] Mieczysława Adrianek, Z dziejów handlu książką w Lublinie, „Księgarz” (Warszawa) 1981, nr 3, s. 144 (nadbitka).
[13] Paweł Gdula, Drukarstwo lubelskie, Annales Universitatis Mariae Curie-Skłodowska, Lublin – Polonia, sectio F, vol. VIII, 1953, 2, s. 42–43.
[14] Henryk Gawarecki, O dawnym Lublinie, Lublin 1974, s. 67.

[15] Henryk Gawarecki, O dawnym Lublinie, Lublin 1974, s. 67.
[16]  Maria Juda, Jezuici w Lublinie. Drukarnia 1683–1773, [w:] Drukarze dawnej Polski, t. 1, cz. 2, vol. I, Kraków 2000, s. 271.
[17] Elżbieta Torój, Z dziejów lubelskiego księgarstwa w XVII wieku, Annales Universitatis Mariae Curie-Skłodowska, Lublin – Polonia, sectio FF, vol. VIII, 1990, 9, s. 157.
[18] Irena Dziok-Strelnik, Oficyny lubelskie XVII i XVIII wieku, [w]: Bibliografia starych druków lubelskich 1630–1800, Lublin 1997, s. 21–22.
[19] Elżbieta Torój, Inwentarze książek lubelskich introligatorów z pierwszej połowy XVII wieku, Lublin 2000,
s. 19.